Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

152. Jak zostałam zmuszona do picia piwa.

Jak miło jest sobie górnolotnie i polotnie usiąść tak na ławeczce i wypić browarka.  I czekać na niespodziewanego kwita,  bo przecież jak się napier*olisz w domu i wyjdziesz na ulicę, to jest w porządku,  bylebyś tego jednego piwa nie otworzył przypadkiem na dworze,  bo to zgroza i skaza na nieskazitelnym lustrze życia państwa polskiego. 

A tak poważnie...

W tym kraju nie było miejsca dla ludzi z wykształceniem Ferdka.
Odnoszę wrażenie, że tutaj w ogóle nie ma miejsca. Na nic.
Po co spożywać alkohol, skoro można spędzić czas jak człowiek, napić się czegoś dobrego, miłego i bezprocentowego? No po co?
Cóż, ano po to, żeby usiąść i popopijać coś w ogóle. Mogę iść na spacer, ale ileż spacerów można przerobić? A tak usiąść i przy czymś porozmawiać... Mmmm...
Co wy na to? Przy kawie? Gorącej czekoladzie? Herbacie?
Zaglądam do portfela i... ach, no tak. To może jednak wolę tego browara z żabki, bo w cenie jednej kawy mam trzy takie i siedzę parę godzin, i nie jest tak źle. Chyba,  że ktoś pija kawę…