Przejdź do głównej zawartości

153. Czytnik e-booków Prestigio - czy warto?

Ach, znacie wszyscy tę magiczną dyskusję na temat: książka tradycyjna, czy czytnik? 
Ja akurat nie mam tutaj żadnego problemu - wybieram oba! O czytniku marzyłam i nabyłam go rok temu, jak tylko udało mi się odłożyć pieniądze. Nabyłam Prestigio, dzięki poleceniu sprzedawcy. I dałam się złapać.



Takie tam, z kocem.

Wielkość wyświetlacza: 6 cali
Pojemność pamięci: 4 GB  
Standardy obsługiwanego tekstu: DOC, EPUB, FB2, HTML, MOBI, PDB, PDF, RTF, TXT



 

Muszę powiedzieć, że naprawdę cieszyłam się na ten zakup. Na tyle, by na początku użytkowania umniejszać wady produktu, który dostałam.
Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, była powolność czytnika. Najpierw zdało mi się, że sprzęt po prostu się wiesza i musi się "rozśmigać". Nic bardziej mylnego - nie rozśmigał się. Cały czas działał równie wolno, co na dłuższą metę okazało się irytujące.





Menu w języku polskim

Nie była to jednak najgorsza wada. Postanowiłam ją więc jakoś przecierpieć (w końcu wydałam na ten czytnik całkiem sporo pieniędzy). Zmieniłam język na polski. Nie było to super konieczne, ponieważ nie mam problemu z obsługą sprzętów w języku angielskim. Niemniej jednak wolę widzieć język ojczysty na rzeczach, jakby nie patrzeć, codziennego użytku. Menu było jednak niedostosowane i nazwy opcji nachodziły na siebie (np. Kalendarz - nazwa zbyt długa i wchodziła na sąsiednie). Wygląda to bardzo nieestetycznie i dziwi mnie, że producent dopuścił do czegoś takiego.








Trójmiejska masakra podłogą statyczną

Jak już napisałam, czytnik Prestigio nabyłam rok temu. Wystarczył rok, aby ten spowolniony i nieodżałowany przeze mnie wydatek uległ zniszczeniu. Tutaj akurat zdaję sobie sprawę z tego, że każde uszkodzenie mechaniczne jest tylko i wyłącznie moją winą. Nie sądziłam jednak, że lekkie (serio, leciutkie) uderzenie na odległości: niski fotel - podłoga spowoduje tak trwałe szkody, że czytnik staje się praktycznie bezużyteczny. Zniszczyłam go ja, wiem. Ale jakość wykonania musi być fantastyczna, skoro mój Prestigio czuje się kompletnie zdruzgotany tak symbolicznym wręcz upadkiem.


Pomyślałabym: pal licho! - gdyby ten czytnik nie był jakimś super wydatkiem. 
Jednak wcale nie był to mały wydatek (kosztowało mnie to rok temu około 280 zł). 
Cena była porównywalna z czytnikami wielu innych firm. 
Teraz muszę sobie jakoś radzić bez niego i odłożyć pieniążki na nowy. 
Jedno jest pewne - na pewno nie Prestigio!

________________

Nie musicie wybaczać mi jakości zdjęć, ale moglibyście. Robiłam je przed chwilą i do tego kalkulatorem.

___________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Ja tam wolę jednak tradycyjne książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja woleć też wolę, ale czytnik zdecydowanie wygrywa lekkością i możliwością zabrania ogromnej liczby książek "ze sobą" na każdy wyjazd.

      Usuń
  2. no dlatego wg mnie jesli czytnik to tylko kindle... ja mam swoj tez przeszlo rok, przezyl walniecie bardzo mocno w metalowa szafke co skutkowalo odpadnieciem kawalka obudowy :P i inne cuda haha, ale dziala jak nalezy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też właśnie! Nie wymagam od czytnika trwałości typu Nokia 3310, ale bez przesady. Teraz też na pewno kupie Kindla. Żałuję, że wtedy tak spieszyło mi się z zakupem.

      Usuń
    2. I ja Ci polecę kindle'a, bo sama wahałam się z nabyciem dosyć długo, ale przeważyło moje znalezisko, że książka, której nie mogłam znaleźć w wersji papierowej przez parę lat (!), jest dostępna po polsku tylko na czytnik... W każdym razie wszyscy chyba, którzy mają kindle powiedzą, że jeśli czytnik, to tylko kindle i nie jest to lans jak na ajfona, tylko po prostu kwestia funkcjonalności :) też jest cudowna opcja 'vocabulary builder' do nauki słówek czy możliwość zaznaczania i wyszukiwania, co zdecydowanie ułatwia na przykład przy pracy nad postem :D

      Usuń
    3. W Kindle można ogólnie zaznaczać sobie wybrane cytaty i tworzyć w ten sposób notatki. W ogóle jest to naprawdę bardzo dobry czytnik. Kilku moich znajomych go używa.

      Usuń
    4. Kindle rządzi, po prostu :P

      Usuń
  3. Dzięki za ostrzeżenie. Zażyyczyłam sobie na święta właśnie czytnik, ale tego takim razie nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój czytnik poległ już ponad tydzień temu. I w sumie nie miałam zamiaru o tym pisać, ale właśnie o świętach pomyślałam i tym, że pewnie niejedna osoba ma zamiar sprawić sobie taki prezencik. Życzę ci Kindla :)

      Usuń
  4. Nie mam czytnika i chyba nie będę miała...Nauczyłam się po prostu na wyjazdy pakować mniej rzeczy, żeby więcej książek się zmieściło :D Albo po prostu czytam na laptopie, jeżeli danej książki nie mam i nie ma jej w bibliotece. Lapcia chociaż jestem pewna, bo to stary przyjaciel, zaufany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam kiedyś pewna swojego lapa. Dopóki nie umarł wraz ze wszystkimi materiałami do mojej pracy dyplomowej w sobie.

      Usuń
  5. A myślałem, że będą pochwały, bo sam posiadam tablet tej firmy, no i nie narzekam, a to już 11 miesiąc jego użytkowania :) Będę unikać ich czytników e-booków. Chyba że ostatnio je poprawili :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…