Przejdź do głównej zawartości

158. Błędy Młodości.

No dobra, jestem jeszcze młoda. Ponoć. Powinnam może napisać: błędy gówniarskości.
 Chyba bardziej by pasowało. Nie wiem w jakim dokładnie wieku są osoby, które tu przybywają. Nieważne. Niechaj ten wpis będzie dla wszystkich przestrogą. 
Nie powtarzajcie moich błędów!

Narzędzie Wywrotu. Źródło



1. Wrotki.

Chcesz przeskakiwać przeszkody z desek? Przestań chcieć! Nie, nie uda ci się.

2. Chrabąszcze.

Nie bałam się ani robali, ani biegania po torach kolejowych. Ale gdybyście zobaczyli moją mamę, jak się dowiedziała gdzie my te chrabąszcze łapiemy...



3. Plastelina.

Nie przyklejaj jej, durniu, na sklep spożywczy. Nie, to nie jest pluskwa do szpiegowania!

Narzędzie Masakracji. Źródło.
4. Piwnica.

Jeśli boisz się ciemności (panicznie), to nie pozwól się zamknąć w piwnicy. "Daj spokój, potrafimy ją otworzyć od środka" przestaje działać, gdy naprawdę trzeba otworzyć ją od środka.

5. Zębatka do roweru.

Chcesz wiedzieć jak wygląda twarz pocięta zębatką do roweru? Nie chcesz? To nigdy nie używaj jej jako frisbee.

6. Roleta.

Nigdy nie zmuszaj praktykanta na biologii do pokazania ci skoliozy na rolecie, bo "nie rozumiesz i musisz mieć w obraz w 3D". Tak naprawdę nie wiesz jak potoczy się twoje życie i czy kiedyś nie staniesz na jego miejscu. Ja stanęłam. Szanujcie praktykantów!

Narzędzie Przelotu. Źródło
7. Uczynność.

Twoja starsza sąsiadka ma potwornie zarośnięty ogród? Wyjechała na tydzień? Postanowiłeś jej pomóc i z własnej woli od rana do wieczora go pielisz? I co, myślałeś, że będzie wdzięczna?! Pewnie, że nie! Wróci i wkurzy się, że pracujesz w niedzielę, dzień święty niepoświęcony.

8. Bujaczka.

Nie pozwól, by bujał cię starszy brat. Jeśli obiecuje, że nie będzie do "podbitki" - kłamie! Będzie, na pewno.

9. Rabarbar.

Jeśli myślisz, że sąsiadka nie wie, kto jej podprowadza rabarbar z ogródka, to grubo się mylisz.

Narzędzie Kary Rodzicielskiej. Źródło

10. Staw.

Jak łódka z papieru odpłynie twojemu koledze za daleko, nie próbuj jej ratować. Zwłaszcza, jeśli jest jesień. Jesteś w płaszczu. I kaloszach. Tak, dobrze myślisz. Wpadniesz do tego stawu. Wpłyniesz do niego niczym Mayflower do zatoki. Będziesz bardziej mokry, niż nimfomanka w czasie stosunku

11. Ślimaki.

Mama i tak się dowie dlaczego jej kwiatkom znikają wszystkie liście. Zwłaszcza, jeśli trzymasz ślimaki w wiaderku, w domu, i z racji zimy wyprowadzasz je na spacer do wanny. Nie, twoja siostra, która brzydzi się wszystkiego, nie zaopiekuje się nimi na czas twojego wyjazdu na ferie.

___________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Ślimaki hehe. Przypomniałaś mi moje grzeszki dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zdjęciu są dokładnie takie same, rozsuwane, ruskie wrotki jak te, na których ja jeździłam jak byłam szczeniakiem ^^ A właściwie, to nie jeździłam, tylko posuwałam wolno, trzymając się ściany :D Ślimaki, yeees, mam długie doświadczenie w hodowaniu ich w warunkach domowych i robieniu im wyścigów :D Huśtawka- tak, mój tata zawsze bujał mnie "do podbitki" do teraz mam odruch uciekania z huśtawki, gdy on się zblizą :P Pomijając fakt, że na huśtawce siadam bokiem, bo mi się tyłek nie mieści między prętami. Moje dzieciństwo juz minęło... Na szczęście, liceum jest równie dziecinne co czas, gdy miałąm 8 lat, a licealiści to takie duże dzieci w glanach... Lata szczeniece, trwajcie nadal! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do dzisiaj nienawidzę siedzieć na bujaczce, jak ktoś jest obok.
      Tak, liceum też się liczy. W ogóle mam nadzieję, że całe życie będą się takie głupoty liczyły :)

      Usuń
  3. Ślimakami akurat opiekowała się moja siostra. Znosiła je stadami (cholera wie skąd), sadzała na przydomowych warzywach. A te nad ranem zawsze znikały. Nie, nie rozłaziły się. Okazało się, że zostawały pożerane przez kaczki. Kaczki w ogóle jedzą ślimaki czy wymyśliłam taką historyjkę i wpisałam ją w dzieciństwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znosiłam je z krzaków niedaleko stadionu miejskiego :D
      Nie wiem, czy kaczki jedzą ślimaki. Pierwsze słyszę! Warto poszukać.

      Usuń
  4. Aha, te lata szczenięce, jakie wszyscy mieliśmy podobne :D A już myślałam, ze tylko ja hodowałam ślimaki! nawet nadawałam im imiona, a jednemu urządziliśmy uroczysty pogrzeb. Byłam do nich bardzo przywiązana...Jak można kraść rabarbar? jest ohydny i moja mama robi z niego ohydne rzeczy! Szybciej bym spaliła rabarbar niż go zebrała. Dobrze, że nie umiałam zapalać zapałek.
    Często się zastanawiam, jak przeżyłam to dzieciństwo? Tyle błędów, tyle okazji żeby się powiesić/ utopić/zabić w inny drastyczny sposób!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też miały imiona! I ślub! Pogrzeb był, ale potem po jakimś czasie odkopaliśmy, żeby zobaczyć jak wygląda trup O.o To był zły pomysł.

      Ja umiałam zapalać zapałki... Ale wolę tego nie opisywać. :D

      Usuń
  5. "6. Roleta.
    Nigdy nie zmuszaj praktykanta na biologii do pokazania ci skoliozy na rolecie, bo "nie rozumiesz i musisz mieć w obraz w 3D". Tak naprawdę nie wiesz jak potoczy się twoje życie i czy kiedyś nie staniesz na jego miejscu. Ja stanęłam. Szanujcie praktykantów!"

    Hahaha ahhh ta biologia w liceum, tam się działy różne ciekawe rzeczy, co nie :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :D

      Udało mi się skleić okulary przy użyciu taśmy klejącej i ulotki, którą od kogoś dostałam. :D

      Usuń
    2. To chyba na geografii było nie xD?

      Usuń
    3. Oj, ej, nie wiem, chyba ze trzy lekcje to kleiłam :D

      Usuń
  6. PODBITKA bez dwóch zdań!

    Ale najbardziej mi się podobało, jak napisałaś o kółku zębatym - makabra, tej! Już przed oczami miałam odcinek Happy Tree Friends, tylko w wersji 3D, na żywo, a główną rolę grały dzieciaki z sąsiedztwa... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny ten punkt o bujaczce ;)
    Bezpieczeństwo przede wszystkim!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…