Przejdź do głównej zawartości

160. Michel Houellebecq - Platforma



Nie sądzę, by ktokolwiek z was nie słyszał o Charlie, bo trąbiono o tym we wszystkich możliwych mediach, o każdym możliwym czasie. Przy okazji w świat poszła wieść o nowej książce Michele Houellebecq'a, Soumission. Zaciekawiona autorem chwyciłam po pierwszą lepszą jego powieść, jaka wpadła mi w ręce.





Michel Houellebecq

Chyba nie trzeba być mistrzem życia, by wywnioskować, że Michele jest francuzem, pisarze i publicystą. W takich słowach określam go na wstępie, co by za bardzo nie kategoryzować. Choć tak naprawdę każdy, kto spróbuje dorwać się do jakichkolwiek informacji o nim zostanie zasypany treściami typu: islamofob, ateista, etc. Wytoczono mu nawet kiedyś proces o nawoływanie do nienawiści rasowej.

Chociaż taka "nienawiść", bycie mega "anty" wypada raczej pejoratywnie, to jednak współcześnie po cichu prezentuje poglądy wielu osób - przeciwników islamu, zatrwożonych wszelkimi atakami ze strony wyznawców tej religii, ich potężnego napływu do Europy. Używamy słów negatywnych, ale ile osób tak naprawdę mogłoby powiedzieć Je suis Houellebecq?

Każdy zamyka się w skorupie swojej skóry, całkowicie przekonany, że jest unikalny.*



Platforma.

źródło


Właściwie to nie chciałam pisać o samym autorze zbyt wiele, ponieważ wolałabym skupić się na książce. Niestety postać autora jest o wiele ciekawsza, niż przyswojona przeze mnie lektura. Mój wstęp nie pojawił się jednak zupełnie bez sensu - wspominam o islamie, bo głęboka niechęć do tej religii naprawdę przewija się w treści książki, a na sam koniec zajmuje w niej naprawdę zaskakujące miejsce.

To właśnie po publikacji "Platformy" autor miał udzielić wywiadu, w którym nazwał islam "najgłupszą religią świata". Niedawno w Forum również pojawił się wywiad z autorem, który wypowiada się na temat religijności w ogóle, swojego ateizmu, itd.








"Nic takiego, taka lewacka paplanina"

- jak to ładnie określił tę powieść mój drogi kolega, lewak zresztą (jak mi się zdaje).

Szczerze mówiąc muszę przyznać mu rację. Książka ma swoje dobre momenty, interesujące myśli. Sama fabuła nie jest szczególnie porywająca, ale nie nudzi i doczytuje się do końca z czystej ciekawości. Jednak gdyby nie interesujący język używany przez autora, to "Platforma" zdałaby mi się jakimś porno zlepkiem poszukiwania stabilności w życiu. Jedynym zaskoczeniem było zakończenie.

Nie oszalałam na punkcie Houellebecq'a, choć na pewno sięgnę po inne tytuły, żeby sprawdzić czy mam słuszność w określeniu go jako przeciętnego pisarza, choć odważnego publicystę.


W życiu może się zdarzyć wszystko, a zwłaszcza nic.*

*Cytaty oczywiście z "Platformy".
____________________

Platforma na Lubimyczytac



___________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Raczej bym nie sięgnęła po Platformę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam.
    "Platforma" - mega. Okładkę najchętniej bym powieliła i wydrukowała w trzy razy większym formacie, po czym zawiesiła w przedsionku. Ale najpierw może po prostu przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. oo, nie słyszałam, ale powiem, ze podobaja mi się cytaty, które zawarłaś w poście. lubię takie obserwacje.
    ach ci Francuzi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…