Przejdź do głównej zawartości

164. Cesarz wszech chorób. Biografia raka.

Tak naprawdę jedyne, co wiadomo, to to, że nigdy nic nie wiadomo. 
Nieważne, czy jesteś dzieckiem, które nie zdążyło jeszcze porządnie pohasać, czy młodą studentką, świeżo upieczonym ojcem, czy emerytem, który wreszcie odłożył pracę na bok i chciał zająć się sobą. Nieważne, czy jesteś biedy, bogaty, mieszkasz w Warszawie, czy Nowym Jorku. 
Nigdy nie wiesz, czy za chwilę nie staniesz się jego poddanym.

Cesarz wszech chorób
Biografia raka

Źródło
Ponura radość

Nie potrafię opisać uczucia, które towarzyszyło mi w trakcie czytania tej książki. Z jednej strony jest to treść smutna, przygnębiająca. Zawiera historie wielu żyć, które zakończyły się zbyt szybko i zbyt niesprawiedliwie. Jednocześnie wyłania się z nich promyk nadziei, gdy z każdą stroną możemy śledzić, jak medycyna posunęła się naprzód w walce z nowotworami.

Choć nie pozostają żadne wątpliwości, co do tego, że bardzo wiele jest jeszcze do zrobienia, a wiadomość o nowotworze bardzo często brzmi, jak odroczony na czas nieokreślony wyrok śmierci, to przynajmniej widać, co jest robione w kierunku poprawy tego stanu rzeczy. Widzimy jak zastępy naukowców, niezależnie od pobudek, pracują nad sposobem wyleczenia tej niesamowitej choroby.






Źródło

Nie COŚ tylko KTOŚ

Nowotwór urasta do rangi wroga. Wydaje się zbyt silny i zbyt nieprzewidywalny, jak na zwykłą chorobę. Otrzymuje własną tożsamość. Staje się KIMŚ kogo trzeba przechytrzyć. I trzeba zrobić to jak najszybciej, bo zbiera straszliwe żniwo.

Płynna tragedia

Książka niewątpliwie nie bije w oczy szczególną wesołością. Pełna jest też medycznych terminów. Mimo to jest to jedna z najbardziej płynnych lektur, jakie czytałam. Jest zrozumiała nawet dla kompletnego laika w dziedzinie medycyny. Narracja jest prowadzona gładko, niemal niezauważalnie przenikamy przez kolejne rozdziały. 


Dobrze jest poznać swojego wroga. Biografia raka jest jednocześnie opowieścią, książką medyczną i historyczną. Daje nadzieje, ale nie łudzi. Jak najsłuszniej przyznano Nagrodę Pulitzera 2011 temu raportowi z walki przeciwko nowotworom.

Link do mojej opinii na lubiczyczytać: KLIK
_____
Linki:

Biografia Raka na LC
The 2011 Pulitzer Prize Winners - General Nonfiction
Nagrody Pulitzera 2011 rozdane
The Emperor of All Maladies: A Biography of Cancer
Piersi Atossy i Angeliny, czyli książka o raku jak kryminał - Ignacy Karpowicz
Leczenie raka przypomina okładanie kijem psa, by go odpchlić


___________________
Znajdź mnie:


Komentarze

  1. Dobra lektura na uświadomienie. Tak naprawdę temat nowotworów często gdzieś wiruje wokół mnie, ale nigdy go nie zgłębiłam. Strach? Lekceważenie? Chętnie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…