Przejdź do głównej zawartości

166. Eurowizja 2015.

Średnio mnie interesuje to, że wiele osób uważa Konkurs Piosenki Eurowizji za "wsiowy". Jeśli taki jest, to znaczy, że lubię wsiowe konkursy. Co by o samej Eurowizji nie sądzić trzeba przyznać, że w tym roku było naprawdę bardzo dużo ciekawych propozycji. W 60. finale udział weźmie aż 27 krajów, w tym Australia.


Zacznę od reprezentacji Polski. Pewnie większość was wie, że reprezentuje nas Monika Kuszyńska (z Varius Manx). Jeśli są wśród was osoby oglądające telewizję publiczną, to zostały już zbombardowane jej piosenką z milion razy. Monika zaśpiewa swój utwór: In the name of love.


Piosenka jest piękna, ale moim zdaniem nie mamy szans na wygraną. Po prostu jest zbyt wiele lepszych propozycji. Niemniej trzymam kciuki za jak najwyższą pozycję dla Moniki.

Źródło

Love Story

Nie będę rozpisywała się o każdym finaliście. Dobrze wiecie, że nie lubię wszelakich miłosnych utworów. Takich oczywiście jest też kilka w konkursie, wykonywane przez reprezentantów m.in.: Słowenii (tyyyyle miłości), Cypru (facet śpiewa i... stoi, i śpiewa), Czarnogóry (muzyka jest cudowna... i tyle dobrego), czy Hiszpanii (tandetny klip). Z tych "miłosnych" propozycji spodobały mi się jedynie piosenki Estonii (Goodbye to yesterday) - za super wykonanie - oraz Litwy (This Time), ponieważ ten duet powala i chyba jest na miarę zeszłorocznego hit-duetu holenderskiego.

Również Niemcy podczepiłabym do tej kategorii. Tutaj piosenka podoba mi się mniej, za to sama artystka przyciąga do siebie swego rodzaju charyzmą. Jej występy mają charakter. Chociaż to nie ona miała reprezentować ten kraj na Eurowizji, a Andreas Kümmert z utworem Heart Of Stone. Ten jednak odmówił na rzecz Ann Sophie.

Co najważniejsze jednak, miłosne wywnętrznianie się na scenie nie zdominowało tegorocznej Eurowizji.


Silne kobiety

Świetne głosy i przesłanie. Wojownicze kobiety mają we Wiedniu silną reprezentację. Od Albanii (I'm Alive), która zmieściła tyle głosu i energii w takiej małej osóbce, przez Serbię (Beauty never lies) z jej odważną i wzbudzającą emocje artystką, aż po Gruzję (Warrior) z genialnym klipem, tekstem i wokalem.

Najlepsze klipy

Wiem, wiem, oceniamy występ na konkursie, a nie nagrany teledysk. Trzeba jednak przyznać, że niektóre z nich są naprawdę ciekawe. Dlatego postanowiłam pokazać te, które mnie najbardziej zainteresowały.


Gruzja, o której wspomniałam wyżej. Super realizacja, chociaż wokalistka troszkę mnie przeraża [przypomina mi wymalowaną, porcelanową lalkę... nie pytajcie]. 


Norwegia... i jeszcze bardziej przerażająca wokalistka. Utwór to też love song, ale teledysk jak najbardziej intrygujący.


Kolejne miłostki i uczucia, tym razem w wykonaniu Wielkiej Brytanii. Świetne, energiczna piosenka z fantastyczną stylizacją w teledysku. Szkoda, że nie połączono jakości klipu i utworu z zeszłorocznym przesłaniem Children of the Universe.


Włochy musiały się tutaj znaleźć, bo mają w klipie i Powrót do przyszłości, i Spider-Mana, a do tego Uwierz w ducha!


Najlepsze propozycje

Zacznę od Armenii (Face the Shadow), bo jest dla mnie najsłabsza z silnych. Ta piosenka po prostu ma w sobie pewną magię, ma przesłanie i jest została pięknie zaśpiewana i jestem pełna podziwu dla artystów, którzy ją wykonują. Do tego nie jest to łatwy utwór i narodziło się wokół niego trochę kontrowersji. Nie wiem, czy pamiętacie, ale niedawno wypadała pełna rocznica rzezi Ormian w czasie I wojny światowej. Dzisiaj Ormianie chcieliby, aby wydarzenie to zostało uznane za zbrodnię ludobójstwa. W teledysku Face the Shadow widać szykującą się do fotografii ormiańską rodzinę wyjęta z początków XX wieku, która następnie znika. W połączeniu z tekstem niektóre kraje uznały, że wskazuje to na manifestację polityczną Armenii. Dlatego oryginalny tytuł piosenki, Don't Deny (Nie Zaprzeczaj), musiał zostać zmieniony.

Źródło
Węgry - Wars for Nothing to naprawdę przepiękny utwór. Z jasnym, antywojennym przesłaniem. Choć i tutaj były kontrowersje (pretensje ze strony Izraela) w związku z nawiązaniami w prezentacji do utworu do działań wojennych w Strefie Gazy.

Rosja z białym tłem. Tak. Z bardzo jasnym, białym tłem. Bardzo jaśniejącym pokojem teledyskiem. Nie, no, żartuję. Ach, nie, nie żartuję. Dobra, poważnie. Piosenka A Million Voices jest fantastyczna. Polina ma cudowny głos, a tekst niesie za sobą świetne przesłanie. O ironio... 

Belgia! Tak, krzyczę! Nie, nie sądzę, by mieli wygrać. Po prostu dla mnie jest to najlepsza piosenka na tegorocznej Eurowizji. Muzyka jest ciekawa, nowoczesna, ale nie do przesady. Wykonanie ma w sobie po prostu MOC. Do tego tekst, który sprawia, że mam ochotę chwycić sprawy w swoje ręce i dążyć do wszystkiego własnym rytmem. Rythm inside.

Najgorsze utwory

Bardzo nie podoba mi się włoski utwór. Jedynie teledysk jest w porządku, bo kreatywny i zabawny. Sama piosenka jest dla mnie słaba, ale może to po prostu nie mój typ muzyki.

Łotwa, jak kilka innych krajów, prezentuje piosenkę miłosną. Love Injected może by mnie aż tak nie raziło, gdyby nie: jakaś muzyka przypominająca mi dubstep, dziwne przerywniki i fakt, że Aminata po prostu piszczy.

Austria, czyli gospodarz. W zeszłym roku była Conchita, a teraz jest... nie wiem. Nie zapamiętałam jak gość się nazywa. Utwór jest absolutnie nijaki, tekst nijaki, wszystko jest jakieś nijakie i to chyba najsłabszy finalista.

Ale, ale... Mimo to...

Mistrzostwo Konkursu Piosenki Eurowizji 2015

Tegorocznym, niezaprzeczalnym mistrzem Konkursu Piosenki Eurowizji zostaje... IZRAEL!
No posłuchajcie sami:


Golden Boy nie tylko pokaże ci JAK TO ROBIĆ, ale jeszcze po wszystkim oprowadzi cię po Tel-Awiwie! W końcu jest królem żenady... yyy, tzn. zabawy, królem zabawy.

(Izraelu, dlaczego...?!)

_____________________
Wiem, że ci wszyscy artyści mają swoje imiona, nazwiska i nazwy zespołów. Uznałam jednak, że łatwiej jest pisać krajami (i szukać piosenek również).




Inne moje wpisy w tym temacie:



___________________
Znajdź mnie:


Komentarze

  1. To będzie dzisiaj, o ile się nie mylę? Chyba obejrzę z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no tak, zapomniałam zupełnie o podstawowych informacjach. Tak, dzisiaj, o 21.00 na TVP1 :)

      Usuń
  2. ah ta eurowizja... w tym roku nie oglądałam i nie żałuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Australia?!
    Nie widziałam konkursu, klipów też za bardzo nie mam ochoty oglądać, bo tak ogólnie średnio jestem przekonana do Eurowizji. Raz, że już w samej nazwie mamy informację, że to nie o muzykę chodzi, a dwa, że za dużo popu i polityki. A w tym roku to już w ogóle. Finlandia wystawia zespół z zespołem Downa? Spoko. Ale Polska musi wystawić wtedy Monikę Kuszyńską na wózku, za której plecami telebim pokazuje momenty, kiedy jeszcze chodziła... Dla mnie to niestety był bardzo tani chwyt. I tania piosenka, z tanią stylizacją. Gratuluję Monice Kuszyńskiej, bo niezła z niej piosenkarka i fajna kobieta, ale ten występ naprawdę mnie nie ujął, a wręcz natchnął negatywnymi odczuciami i miną: wtf...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem jedną z tych osób, co nie trawią Eurożenuazji, więc mi miło, że ktoś zrobił sort i wskazał na całkiem ciekawe utwory :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…