Przejdź do głównej zawartości

171: Ludzie, których nie mogę znieść. Cz.1

Każdego z nas pewne zachowania ludzi doprowadzają, z mniej lub bardziej racjonalnych powodów, do szału. Oto ludzie, którzy potrafią doprowadzić mnie do szewskiej pasji.

Źródło
1. Ludzie, którzy odbierają telefon i nic nie mówią.

Włączyła się poczta głosowa? Wciągnął cię wielki kosmiczny odkurzacz? Nie łaska powiedzieć: halo, słucham, noooo, cokolwiek? Nawet "whatsuuuuup" byłoby lepsze, niż NIC.

2. Ludzie, którzy pół godziny szukają przy kasie drobnych, choć kasjerka ich o to nie prosiła.

Chcesz pozbyć się miedziaków? To zorientuj się ile mniej-więcej będziesz płacić i wylicz sobie wcześniej. Chyba umiesz samodzielnie dodawać?



Źródło
3. Ludzie, którzy w sklepie osiedlowym dokładają sobie jeszcze milion towarów już w trakcie kasowania.

Gdy ekspedientka pyta: "Czy to wszystko?" ma na myśli produkty zza lady albo te, które wsadziłeś do kieszeni. A nie to, że ma ci przypomnieć, że pobiegniesz jeszcze szybciusiusieńko po mleko, aha i jeszcze twarożek, aha i ketchup, i skarpetki dla babci.

4. Ludzie, którzy awanturują się o każdą pierdołę, bo wszystko im się należy.

Co ci to da, że nakrzyczysz na tę panią przy kasie w biedronce? To nie ona wymyśla te promocje! Może idź ochrzanić woźnego za to, że nie odpowiada ci podstawa programowa w szkole twojego syna? I nie zapomnij go zwolnić! Ty wszystkich zwolnisz, bo przecież miałeś dziadka Henia w MO, masz znajomości!

5. Apatyczna obsługa.

Zawsze sobie mówiłam: może ta pani ma gorszy dzień? Ale co zrobić jak pani codziennie ma gorszy dzień? Przybija mi tę pieczątkę, jakby ważyła z tonę, kasuje ten cukier, jakby tworzyła nowe oprogramowanie do Matrixa... Ludzie, serwujecie też usługę! Uśmiech i ruchy, ruchy!

Żółć frustracyjna jest niezdrowa, więc pozostałą część mistrzów irytowania mnie zostawiam na kolejne wpisy. 
___________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Mnie jeszcze wkurzają ludzie, którzy pakują zakupy w supermarketach do reklamówek od razu przy kasie i robią to w takim tempie jakby byli na niedzielnej wycieczce. Ja przy większych zakupach, żeby nie blokować miejsca do kasowania szybko wkładam do wózka, a później już na spokojnie się pakuje gdzieś z boki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorzej jak rzecz ma miejsce w tych malutkich Biedronkach, gdzie praktycznie nie ma miejsca, by pakować zakupy i kasjerka musi czekać, aż delikwent odejdzie, by zacząć kasować kolejną osobę.

      Usuń
  2. Robotnicy - po pracy są brudni, śmierdzący, często nietrzeźwi, a jak się otwiera kolejna kasa, to popychają człowieka, byle być pierwszym, bo nie daj Boże, zdąży wytrzeźwieć zanim wypije kolejne piwo/flaszkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wkurzali jak jeszcze pracowałam w sklepie. Najbardziej Kaszubi. Co tam po pracy - oni po browara przychodzili co fajrant, darli pyski, mówili tylko po Kaszubsku i jeszcze robili syf.

      Usuń
    2. To pod Warszawą jest wysyp Ukraińców. Nawet opieprzyć takiego nie ma co, bo nie zrozumie w pełni. Za to jak pracowałam w delikatesach naoglądałam się takich rzeczy, że nigdy nie polubię tej nacji. :/

      Usuń
    3. O, a akurat u nas (nad morzem) pracuje dużo Ukrainców też. I z tego co mówi moja druga połowa, to bardzo pracowite, fajne chłopaki :) Cóż, różne doświadczenia :) Ja mam dwóch kolegów z Ukrainy i też są naprawdę świetni :)

      Usuń
    4. Może mam po prostu pecha. ;) Albo to te okolice powodują u ludzi dziwne zachowania. ;)

      Usuń
  3. Mnie strasznie irytują osoby, które w autobusie lub pociągu rozmawiają głośno i długo przez telefon. Dziś usłyszałam, że w niektórych pociągach wydzielono "strefy ciszy", gdzie jest zakaz rozmów telefonicznych. Czyli nie tylko mi to przeszkadzało- co za ulga ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ja zawszę jak jadę autobusem to mówię rozmówcy, że kończę, żeby mnie współpasażerowie nie zjedli :D Ale autobus nie jest miejscem na darcie się do telefonu, ani słuchanie muzyki z komórki, itp.

      Rozmowy telefoniczne są w porządku w jakiś ważnych przypadkach (szpital, etc.), ale to akurat oczywiste.

      Usuń
  4. #3 ostatnio tak mieliśmy w Biedronce. Stoimy za kolesiem, który wyłożył zakupy i poszedł szukać szczęścia wśród półek. Kasjerka wołała, ludzie się niecierpliwili, bo kolejka się wielka zrobiła, a tutaj cała taśma z zakupami. Żeby to był jeszcze jakiś emeryt, to nie. Facet po 30 już chyba ze sklerozą :O
    #2 dlatego tam gdzie się da płacimy kartą, szybko wygodnie i bez grzebania za miedziakami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, chyba bym coś temu panu zrobiła. Ale w supermarkecie to masakra, kiedy stoisz przy tej taśmie pół godziny i nagle "jeszcze żona skoczy po mleko". Albo podjeżdża babka z załadowanym do pełna wózkiem i mówi: "ja jestem z mężem"..., a on przy kasie z dwoma bułkami stał. Nadzieja na szybki powrót do domu jest tak ulotna!

      Usuń
  5. Mnie irytują ludzie przy kasach, którzy nie potrafią się ogarnąć i zanim się spakują, ja już mam wyłożone wszystkie towary. Strasznie mnie to wnerwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jakby sami nie do końca kumali co kupili i co z tym zrobić.

      Usuń
  6. Mnie denerwują dzieciaki latające po całym sklepie, często wpadające mi pod nogi. Szkoda, że rodzice nie wytłumaczyli swoim latoroślom, że w sklepie nie bawi się w chowanego czy berka, bo to miejsce publiczne, gdzie chodzą też starsi ludzie czy zwykli obywatele jak ja, którzy chcą spokojnie kupić produkty pierwszej potrzeby bez wrzasków nad uszami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle latające wszędzie dzieciaki to zgroza. Są miejsca do tego przeznaczone, ale też takie, w których nie powinno ich być.

      W Toruniu jest taka fontanna, przy której wieczorami są pokazy ze światłami, muzyką, etc. I zaczyna się chyba o 22, czy tam 21. Do tego czasu dzieci biegają po fontannie, etc. Ale jak pokaz się zaczął rodzice powinni zabrać maluchy, ale nic sobie z tego nie robili! Masa turystów była wkurzona, bo wrzeszczące i biegające między światłami dzieci zrujnowały im widowisko.

      Usuń
  7. Nikt nigdy nie nagrał mi się na skrzynkę z tekstem "whatsuuuuup" :( Mam nadzieję, że kiedyś się jednak doczekam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się ze wszystkim. Czasami myślę już że przesadzam, bo tak wiele ludzkich zachowań mnie irytuje. Ale gdy człowiek wyjdzie chociażby do sklepu i przyjrzy się ludziom, którzy zachowują się w taki sposób, to aż ciężko przejść obok tego obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Numerek trzeci i czwarty to istne apogeum zła. Stoisz już przy kasie, to nie odchodź z tego miejsca! Po co zajmowałeś kolejkę, skoro nie wybrałeś tego, co potrzebujesz?! Po co się tak unosić z powodu masła, którego data ważności kończy się za trzy tygodnie, chociaż powinna za cztery? Trochę spokojniejszego podejścia nikomu jeszcze nie zaszkodziło. ;)
    Sztuka parzenia herbaty [klik]

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…