15 października 2015

175. Biała Masajka - Corinne Hofmann

Wpis wyjątkowo nie zawiera mojej oceny książki (tę można przeczytać na LC: klik) a jedynie opowiadanie o jej treści oraz porównanie do filmu (ten zaś oceniłam). Jeśli ktoś nie chce przypadkiem poznać zawartości książki niech po prostu nie czyta poniższego wpisu.

Źródło

Biała Masajka



Corinne wiodła spokojne życie biznes-woman małego kalibru. Posiadała w Szwajcarii swój własny sklepik z ubraniami. Miała też przyjaciela, który jednocześnie był jej partnerem. Taki związek z kumpelstwa, bez chemii. Być może dlatego tak uderzyło ją uczucie zakochania. Bez szaleństw w życiu i bez szałowej miłości, nie będąc już najmłodszą, Corinne dała się ponieść uczuciu. Jej obsesyjna miłość do obcego człowieka narodziła się w trakcie wakacji w Kenii. Gdy poznała pięknego Masaja postanowiła rzucić całe swoje dotychczasowe życie.


Pokonując okresy długiej rozłąki oraz trudne podróże Corinne wreszcie zamieszkała w masajskiej wiosce a nawet wzięła tam ślub i urodziła dziecko. Przechodząc przez ataki malarii, życie w buszu i oddalenie od cywilizacji stara się być dobrą żoną, matką i Masajką. Ciągle łudzi się, że w związku z tym również jej masajski wojownik zmieni swoje podejście do życia. Jednak jej wyjątkowość w masajskiej społeczności i jego porywczość doprowadzają do całkowitego załamania wszelkich nadziei Corinne.

Źródło
Kobieta podjęła wreszcie decyzję o ucieczce z Kenii. Aby wywieźć córkę z kraju potrzebuje jednak pisemnej zgody ojca.

Film „Biała Masajka” opiera się na powieści Corinne Hofmann. Stanowi jednak jej uboższą wersję. Jeśli w książce naiwność bohaterki-autorki była irytująca, to w tym wypadku osiąga ona apogeum.

Najcenniejsza kwestia jaką ta historia przedstawia – a mianowicie opis kultury, tradycji i życia społeczności masajskiej – została w filmie kompletnie zatracona. Wszystko w nim wydaje się prostsze, kompletnie brakuje tego charakteru „życia w buszu”.








„Białą Masajkę” można obejrzeć dla zabicia czasu, 
ale zdecydowanie bardziej wartościowa będzie lektura książki.
_____________________________________
Znajdź mnie:

11 komentarzy:

  1. Pamiętam, że jak czytałam książkę, to pomyślałam, że ta kobieta jest bardzo naiwna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Gdyby nie opisy tej egzotycznej kultury i to, że historia sama w sobie jest interesująca, to książka byłaby beznadziejna.

      Usuń
  2. Czytałam książkę i oglądałam film. Książka o wiele lepsza, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaaaa, uwielbiam takie babki, która stają się niewolnicami "zakochania" i z obiektu swej "miłości" robią boga, oddając wszystko mu wszystko tracąc siebie i swoje życie.
    Przynajmniej wiem, że po tą pozycję lepiej, w moim przypadku (słabych nerwów), nie sięgać. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm po książkę może sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglada to na pozycję nie dla mnie, stanowczo... Nie znoszę historii o miłości i do tego naiwnych bohaterek. Wręcz czasami wydają mi się to powielaniem krzywdzącego stereotypu o kobietach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym wypadku autorka pisze o sobie, więc chyba niestety po prostu pasuje do tego stereotypu.

      Usuń
    2. Stereotypu? Jest mnóstwo kobiet uzależnionych od toksycznych związków, niestety :/. To chyba raczej kwestia psychiki niż naiwności.

      Usuń
  6. mam tę książkę od 5 lat i jeszcze po nią nie sięgnęłam

    OdpowiedzUsuń
  7. Film oglądałam nawet mi się podobał, ale zadaję sobie sprawę z tego, ze książka lepsza, bo tak zazwyczaj bywa ... dobrze, ze mi przypomniałaś, następną wizytę w bibliotece zacznę od szukania tej książki :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię.