Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2016

185. Cofam się w czasie pozostając w miejscu.

Pewnie myśleliście, że umarłam. Cóż, niedoczekanie tych osób, które mnie nie lubią. Jeszcze czego! Po prostu strasznie się rozleniwiłam jeśli chodzi o pisanie. Za mną kolejna przeprowadzka [dziesiąta w moim życiu]. Mam nadzieję, że tym razem zagrzeję miejsce na dłużej! Ale do rzeczy.
Zastanawialiście się kiedyś jak by to było znowu wrócić do czegoś, co wydawało wam się wspaniałe, gdy byliście młodsi? Ostatnio zafundowałam sobie takie małe podróże w czasie. Obawiałam się trochę, że zniszczę przez to miłe wspomnienia, ale wcale tak nie jest.
Czytam książki, którymi fascynowałam się, gdy byłam dużo młodsza - tak, mowa tutaj o ponownym przerobieniu całej sagi o Harrym Potterze. Okazuje się, że świat magii potrafił zawładnąć moją wyobraźnią nie tylko, gdy miałam kilkanaście lat. Z wielkim żalem dotarłam już do ostatniej części. Gdy ją skończę pewnie będę musiała zaleczyć rany jakąś nową powieścią fantasy. Może Percy Jackson? Wiele słyszałam o tej książce.

Równie bardzo, co kiedyś, podoba mi…

184. Eurowizja 2016

Wielkimi krokami zbliża się finał jednego z najbardziej wiejskich, niby europejskich, ale tak naprawdę mieszanych, konkursów muzycznych a mianowicie Eurowizji. I jak pewnie wiele z was pamięta, mam w bardzo szczerym poważaniu co kto o tym myśli - uwielbiam Eurowizję! Zatem zaczynajmy.
Od razu zaznaczam, że jesteśmy dopiero po pierwszym półfinale. Dlatego uwzględniam wszystkich artystów, którzy startują w drugim półfinale. To dobrze, więcej utworów do wyboru.
Reprezentacja Polski
Muszę zacząć od nas. Tym razem nie z przekonania a po to, aby mieć to z głowy. Ci, którzy oglądają polskie media publiczne na 100% wiedzą, że reprezentować nas będzie Michał Szpak z piosenką "Color of Your Life". Utwór ma sens, porządną muzykę, dobry tekst i niezaprzeczalnie wyjątkowy wokal Michała. Tyle pochwał...

Dlaczego on do jasnej cholery śpiewa to w języku angielskim? Ten język zniszczył tę piosenkę z prostego względu - Michał najwyraźniej nie potrafi porządnie zaśpiewać po angielsku. Wszystko …

183. Życie wyjęte z życia

Za każdym razem, gdy tutaj wchodziłam, szlag mnie trafiał, że tak tu pusto. Odezwałam się w lutym a potem zniknęłam. To, że urodziłam jest jakimś wytłumaczeniem, ale jednak kiepski to powód, by nie było mnie tutaj przez prawie trzy miesiące. W końcu Mała nie ucięła mi rąk. Choć zajmuje większość mojego czasu, to jakaś tam niewielka chwila zawsze się znajdzie.
Teraz, o zgrozo, jesteśmy w szpitalu. Zapalenie oskrzeli. I dziecko cierpi a ty jesteś przy nim uziemiona na jakiejś okropnej polówce przez tydzień czasu.
Właściwie to wszystko wygląda, jakbym zupełnie zamarła między lutym a majem. Nawet moje konto na Lubimyczytac wydaje się pustawe. Nie przestałam jednak wchłaniać książek! Po prostu nie mogę dodać ich na półki, bo już tam są - po raz drugi czytam sagę o Harry'm Potterze. Muszę przyznać, że to ciekawe doświadczenie na stare lata wchodzić w świat magii. Przez pobyt w szpitalu jestem jednak odcięta na moment od biblioteki i stanęłam na czwartej części.
Dzisiaj z furią biegłam …

182. Życie na bezrobociu - książkowy styczeń

Tragedia. Jestem bezrobotna już tak długo (aż miesiąc), że zaczyna mi odbijać. Za to zdecydowanie mam czas czytać książki. Dlatego łapię wszystko, co nie ucieka. No... czyli wszystko. Nigdy nie robiłam książkowych podsumowań miesiąca, ale chwilowo nie mam weny na inny wpis. A uwierzcie mi, nie chcecie znać mojej opinii na temat "Bitwy pod Wiedniem".
52 książki w rok
Pewnie wszyscy znacie już tę akcję "Przeczytam 52 w książki w .... roku". Dosyć powszechna inicjatywa, ciągnie się już zresztą od kilku lat. Żeby osiągnąć ten cel wystarczy pochłonąć jedną książkę tygodniowo. Założoną liczbę udało mi się osiągnąć jedynie w 2011 roku, ale nigdy nad tym nie rozpaczałam. Ostatecznie wolę mieć na liście książki, które zajmowały więcej czasu, np. Normana Daviesa, czy Timothy Snydera, niż w zamian za nie dziesięć romansów. Co kto lubi. Ja w każdym razie nadal stawiam raczej na jakość, niż na ilość. Chociaż nie wszystkie czytane przeze mnie książki są warte głębszej uwagi, a mi…

181. 10 najbardziej uciążliwych spraw w ciąży. / Za czym najbardziej tęsknię?

Wiecie, macierzyństwo jest piękne, czas oczekiwania cudowny i takie tam pierdoły. Te, co przechodzą, wiedzą jak to jest, a te, które jeszcze nie dotarły do tego momentu czytały o tym już z milion razy. Nie wszystko jest jednak super i wspaniałe. Wręcz przeciwnie. Mnóstwo rzeczy mnie irytuje i chociaż cieszę się z dziecka, to tęsknię za moją nieciężarową, jednoosobową wersją.

A za czym tak tęsknię? O matko, a za czym nie?!
1. Praca na całego!
Ciąża nie choroba i pracowałam tak długo, jak tylko mogłam. Niestety i mnie dopadł taki moment, w którym trzeba było przystosować i przebywanie w pracy 10h dziennie okazało się niemożliwe. Jestem bezrobotna i nigdy wcześniej nie czułam się tak... bezrobotna. Niby mam więcej czasu, ale niewiele mogę z nim zrobić (wiecie, nie pójdę skoczyć na bungee, itd.). Czuję się jak jakiś degenerat społeczny, ot co.
2. Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz... 
To jak kobieta przechodzi ciążę zależy od jej organizmu. U każdego leci…

180. Najważniejsze książki w moim życiu - skąd się wzięły?

Każdy, kto dużo czyta na pewno niejednokrotnie zastanawiał się nad odpowiedzią na pytanie: Które z przeczytanych przeze mnie książek wskazałbym jako najlepsze/najważniejsze dla mnie? Oczywiście nie jest łatwo wyróżnić szczególne pozycje spośród setek lektur. Są jednak takie dzieła, które zapadają nam w pamięć na całe życie, do których wracamy, polecając je innym ludziom i czerpiąc jak najwięcej z każdego zawartego w nich słowa.
Wiele razy precyzowałam już w swojej głowie, w mowie oraz w piśmie tytuły, które są dla mnie najistotniejsze. Ostatnio jednak nasunęło mi się zupełnie inne pytanie, a mianowicie: Skąd w moim życiu wzięły się książki, które są dla mnie teraz tak ważne?
Timothy Snyder, Skrwawione Ziemie – czyli historia literacko genialna.
Zaczynam trochę „od końca”, czyli od pozycji, którą wymieniłabym na tyłach książek istotnych. Nie sprawia to jednak, że jest ona dla mnie mniej ważna.
Zawsze będę o niej myśleć w tym kontekście, ponieważ jest to jedna z najlepszych książek histo…

179. Ctrl + C, Ctrl + V, czy po prostu INSPIRACJA?

Mnóstwo czasu minęło zanim zabrałam się do stworzenia tego wpisu. Wynika to z jednej prostej rzeczy - zapomniałam. Teraz jednak wracam do Kwestii Autorytetu Emilii Nowak z jej Fabryki Dygresji.
Niestety prawda jest taka, że w swoim życiu często trafiamy na ludzi, którzy kwestię autorytetów rozumieją albo jako fakt, że trzeba za kimś ślepo podążać i nie mieć własnego zdania, albo jako coś obrzydliwego, co sprawia, że zatracamy swoją indywidualność.  Ja oba te stwierdzenia postrzegam jako bzdurę.
Już pod postem Emilii zgodziłam się z nią, że autorytety są potrzebne, ale nie do przesady. Jak to rozumiem?
Emilia podała świetny przykład, który także mi jest bliski - John Irving. Śmiało mogę stwierdzić, że jest on moim literackim autorytetem. Nigdy jednak nie chciałabym pisać DOKŁADNIE TAK JAK ON. Chciałabym jednak mieć takiego kopa w swoim języku. Gdy otwieram jakiś fragment od razu widzę, że to Irving. Czy to nie wspaniałe? Może i młodo coś opublikował. Może i Emilia, która wywołała go jako …