Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

181. 10 najbardziej uciążliwych spraw w ciąży. / Za czym najbardziej tęsknię?

Wiecie, macierzyństwo jest piękne, czas oczekiwania cudowny i takie tam pierdoły. Te, co przechodzą, wiedzą jak to jest, a te, które jeszcze nie dotarły do tego momentu czytały o tym już z milion razy. Nie wszystko jest jednak super i wspaniałe. Wręcz przeciwnie. Mnóstwo rzeczy mnie irytuje i chociaż cieszę się z dziecka, to tęsknię za moją nieciężarową, jednoosobową wersją.

A za czym tak tęsknię? O matko, a za czym nie?!
1. Praca na całego!
Ciąża nie choroba i pracowałam tak długo, jak tylko mogłam. Niestety i mnie dopadł taki moment, w którym trzeba było przystosować i przebywanie w pracy 10h dziennie okazało się niemożliwe. Jestem bezrobotna i nigdy wcześniej nie czułam się tak... bezrobotna. Niby mam więcej czasu, ale niewiele mogę z nim zrobić (wiecie, nie pójdę skoczyć na bungee, itd.). Czuję się jak jakiś degenerat społeczny, ot co.
2. Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz... 
To jak kobieta przechodzi ciążę zależy od jej organizmu. U każdego leci…

180. Najważniejsze książki w moim życiu - skąd się wzięły?

Każdy, kto dużo czyta na pewno niejednokrotnie zastanawiał się nad odpowiedzią na pytanie: Które z przeczytanych przeze mnie książek wskazałbym jako najlepsze/najważniejsze dla mnie? Oczywiście nie jest łatwo wyróżnić szczególne pozycje spośród setek lektur. Są jednak takie dzieła, które zapadają nam w pamięć na całe życie, do których wracamy, polecając je innym ludziom i czerpiąc jak najwięcej z każdego zawartego w nich słowa.
Wiele razy precyzowałam już w swojej głowie, w mowie oraz w piśmie tytuły, które są dla mnie najistotniejsze. Ostatnio jednak nasunęło mi się zupełnie inne pytanie, a mianowicie: Skąd w moim życiu wzięły się książki, które są dla mnie teraz tak ważne?
Timothy Snyder, Skrwawione Ziemie – czyli historia literacko genialna.
Zaczynam trochę „od końca”, czyli od pozycji, którą wymieniłabym na tyłach książek istotnych. Nie sprawia to jednak, że jest ona dla mnie mniej ważna.
Zawsze będę o niej myśleć w tym kontekście, ponieważ jest to jedna z najlepszych książek histo…

179. Ctrl + C, Ctrl + V, czy po prostu INSPIRACJA?

Mnóstwo czasu minęło zanim zabrałam się do stworzenia tego wpisu. Wynika to z jednej prostej rzeczy - zapomniałam. Teraz jednak wracam do Kwestii Autorytetu Emilii Nowak z jej Fabryki Dygresji.
Niestety prawda jest taka, że w swoim życiu często trafiamy na ludzi, którzy kwestię autorytetów rozumieją albo jako fakt, że trzeba za kimś ślepo podążać i nie mieć własnego zdania, albo jako coś obrzydliwego, co sprawia, że zatracamy swoją indywidualność.  Ja oba te stwierdzenia postrzegam jako bzdurę.
Już pod postem Emilii zgodziłam się z nią, że autorytety są potrzebne, ale nie do przesady. Jak to rozumiem?
Emilia podała świetny przykład, który także mi jest bliski - John Irving. Śmiało mogę stwierdzić, że jest on moim literackim autorytetem. Nigdy jednak nie chciałabym pisać DOKŁADNIE TAK JAK ON. Chciałabym jednak mieć takiego kopa w swoim języku. Gdy otwieram jakiś fragment od razu widzę, że to Irving. Czy to nie wspaniałe? Może i młodo coś opublikował. Może i Emilia, która wywołała go jako …