Przejdź do głównej zawartości

183. Życie wyjęte z życia

Za każdym razem, gdy tutaj wchodziłam, szlag mnie trafiał, że tak tu pusto. Odezwałam się w lutym a potem zniknęłam. To, że urodziłam jest jakimś wytłumaczeniem, ale jednak kiepski to powód, by nie było mnie tutaj przez prawie trzy miesiące. W końcu Mała nie ucięła mi rąk. Choć zajmuje większość mojego czasu, to jakaś tam niewielka chwila zawsze się znajdzie.

Teraz, o zgrozo, jesteśmy w szpitalu. Zapalenie oskrzeli. I dziecko cierpi a ty jesteś przy nim uziemiona na jakiejś okropnej polówce przez tydzień czasu.

Właściwie to wszystko wygląda, jakbym zupełnie zamarła między lutym a majem. Nawet moje konto na Lubimyczytac wydaje się pustawe. Nie przestałam jednak wchłaniać książek! Po prostu nie mogę dodać ich na półki, bo już tam są - po raz drugi czytam sagę o Harry'm Potterze. Muszę przyznać, że to ciekawe doświadczenie na stare lata wchodzić w świat magii. Przez pobyt w szpitalu jestem jednak odcięta na moment od biblioteki i stanęłam na czwartej części.

Dzisiaj z furią biegłam do kiosku, gdy przypomniałam sobie, że zaraz majówka, sklepy zamknięte a ja bez książki. Pierwszy raz w życiu nabyłam magazyn Uroda Życia. Była z nim bowiem książka Henninga Mankella - Mężczyzna, który się uśmiechał. Jedyny nie-romans i nie-jakiś-dzielny-ksiądz  + medalik jako dodatek dostępny z gazetą. O gazetę nie pytajcie - gdzieś tam ją rzuciłam (przepraszam jeśli są tu jej zagorzałe czytelniczki). Mam nadzieję, że da się to czytać.

Długa przerwa nie wpłynęła na moją błyskotliwość. Przez cały tydzień doładowywałam internet w szpitalu, w którym jest darmowe Wi-Fi. Dobrze, że koleżanka z sali dzisiaj mi o tym powiedziała, ja bym w życiu nie sprawdziła Wi-fi w szpitalu.

Nawet ten post to jakiś taki błąd w sztuce blogerskiej. 
Bez tematu, bez konkretnego wątku, bez zdjęć, za długi i za nudny.
 Ale co można napisać siedząc na wygiętej sprężynie o północy na oddziale pediatrycznym?

Komentarze

  1. Normalnie jakbyśmy się zmówiły: też ostatnio wracam do Pottera. Teraz trzecia część :)

    I oby Twoje dziecko wyzdrowiało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, super :D Fajna sprawa tak sobie wrócić do czegoś, co czytało się za dzieciaka :)
      Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  2. Życzę zdrowia dla Małej. :)
    A ja za tydzień nie będę co miała czytać w PKMce i chyba napiszę na FB do ludzi coby mi napisali co godnego przeczytania, co sobie zrobię jakąś listę, zorganizuję te książki i zacznę czytać po kolei, na kolei. ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jeszcze nie czytałaś to polecam sagę Millenium. Super zajęcie na długie godziny.

      A gdzie ty tak śmigasz tą koleją tyle?

      Usuń
    2. Na Zabornię w Gda. Tam próbuję zarobić na buty i rajstopy. ;)

      Usuń
  3. Muszę wreszcie poznać twórczość Mankella! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam na niego dopiero teraz (akt desperacji, szukałam książki w gazetach w kiosku) i bardzo mi się podoba. Przynajmniej jak dotychczas. Na LubimyCzytać też ma sporo pozytywnych opinii.

      Usuń
  4. Faktycznie, nieźle Cię wciągnęło. Współczuję Ci tego pobytu w szpitalu i w ogóle choroby małej. Oby szybko wróciła do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie przeczytanej HP małej. :D Będzie wiedziała od początku co dobre. Zdrowia życzę.
    Gazet (raczej) nie czytam, a książek z nimi nie kupuję tym bardziej.
    Niedawno byłam w szpitalu. Wi-fi na hasło. Nikt nie zapytał... kupiłam pakiet, eh...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również życzę zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tam, ja zwykle pisuję bez tematu i konkretnego wątku ;)
    Jeżu, zapóźniona jestem jak nie powiem co: nie tylko nie wiedziałam, że urodziłaś; zupełnie nie wiedziałam, że miałaś urodzić. Się tyle wydarzyło, kiedy spałam.
    Niech Mała zdrowieje, a potem rośnie już tylko zdrowo!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…