Przejdź do głównej zawartości

184. Eurowizja 2016

Wielkimi krokami zbliża się finał jednego z najbardziej wiejskich, niby europejskich, ale tak naprawdę mieszanych, konkursów muzycznych a mianowicie Eurowizji. I jak pewnie wiele z was pamięta, mam w bardzo szczerym poważaniu co kto o tym myśli - uwielbiam Eurowizję! Zatem zaczynajmy.

Źródło
Od razu zaznaczam, że jesteśmy dopiero po pierwszym półfinale. Dlatego uwzględniam wszystkich artystów, którzy startują w drugim półfinale. To dobrze, więcej utworów do wyboru.

Reprezentacja Polski

Muszę zacząć od nas. Tym razem nie z przekonania a po to, aby mieć to z głowy. Ci, którzy oglądają polskie media publiczne na 100% wiedzą, że reprezentować nas będzie Michał Szpak z piosenką "Color of Your Life". Utwór ma sens, porządną muzykę, dobry tekst i niezaprzeczalnie wyjątkowy wokal Michała. Tyle pochwał...


Dlaczego on do jasnej cholery śpiewa to w języku angielskim? Ten język zniszczył tę piosenkę z prostego względu - Michał najwyraźniej nie potrafi porządnie zaśpiewać po angielsku. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie robił tego reprezentując Polskę. Nie trafiają do mnie tłumaczenia, że jest Polakiem i musi tak brzmieć. Jestem Polką i tak nie brzmię. Edyta Górniak jest dużo starszą od niego Polką i również tak nie brzmi. Nawet Margaret (której utworów nie lubię) jest Polką i tak nie brzmi. Kto tego biednego Michała uczył angielskiego? Tusk? I ta podróba image Wurst. Wstyd. Pewnie wejdziemy do finału, ale nie będę ani trochę zaskoczona jeśli tak się nie stanie. I dobrze, mniejsza siara.

Najbardziej oryginalny utwór

Tym razem nie będę śmiała się z jakiś izraelskich Golden Boy'ów ani niczego w tym stylu. Moim zdaniem najbardziej oryginalnie utworem i występem wypadła Gruzja.



Niestety na tym konkursie nie ma żadnych budzących zainteresowanie osobliwych piosenek (jak np. utwór Finlandii sprzed paru lat).

Największe kontrowersje budzi chyba piosenka Ukrainy. Oczywiście ze względów politycznych. Utwór opowiada o Tatarach Krymskich. Oczywiście były próby przyblokowania reprezentacji Ukrainy, pewnie domyślacie się kto wstydzi się rozdziału historii o Tatarach, ale nic z tego.



Swoją drogą, laska wymiata tym krymsko-tatarskim.

Najgorsze utwory

Powinnam się tutaj rozpisać, ale tego nie zrobię. Większość kawałków jest po prostu zła. To jakieś radiowe miłosno-szajsowate hity. Ich miejsce jest raczej w aucie, niż na europejskiej scenie. Przynajmniej dla mnie. Przynajmniej mam powód by nie mieć auta.

Swoją drogą muszę wspomnieć, że w tym roku jest zaskakująco dużo boysbandów i amantów.

Utwory, dla których warto śledzić Eurowizję

Są takie kawałki, które na pewno nie zwyciężą, ale mi wpadają w ucho i słucham ich potem całymi latami. Większość z nich trafia do części "najlepsze utwory", ale nie wszystkie. Oto te, których szczególnie nie wyróżniam, ale wiem, że będę ich słuchała.


Hiszpania - Barei z utworem "Say Yay!" (oczywiście finał, Hiszpania należy do piątki). Mega pozytywny kawałek. Do tego super klip.



Belgia - Laura Tesoro z utworem "What's the pressure". Świetny tekst, ładny wokal, dużo energii. Uwielbiam belgijskich reprezentantów, zawsze coś dobrego podrzucą.


Macedonia - Kaliopi z utworem "Dona". Wrzucam to, gdyż to jeden z niewielu tegorocznych wokali, który urywa dupę. Serio. 

Aż dziwne, bo zazwyczaj te wszystkie miłosne wyjce chociaż zacnie brzmią a w tym roku większość to lipa.




Cypr: Alter Ego z utworem "Minus One" (są już w finale). Właściwi faceci na właściwym miejscu. Kawałek a'la rockowy, z dobrym tekstem i ciekawie zaśpiewany. Oczywiście muzyka super.


Białoruś - Iwan z utworem "Help You Fly". Tekst super, wokal bardzo ciekawy. PS Iwan jest z Białorusi i jakoś radzi sobie z językiem angielskim. Coś jeszcze w obronie Michała Szpaka?

Najlepsze utwory

Tutaj było mi bardzo ciężko. Konkurencja wydała mi się naprawdę mała. Oto moje wybory:


Australia - Dami Im z utworem "Sound of Silence". Ten kawałek po prostu mi się podoba. Zwłaszcza głos wokalistki, jest bardzo ciekawy.


Czechy - Gabriela Gunčíková z utworem "I Stand" (jest już w finale). To jeden z najpiękniejszych utworów tegorocznego konkursu i jeden z najlepszych, jakie w ogóle słyszałam. Płakać mi się chce, gdy tego słucham (nieważne z czym mi się kojarzy). Tekst można rozumieć wielorako, zależy od spojrzenia, ale jest naprawdę wspaniały. Wokal fenomenalny.

Szkoda, że ten utwór nie wygra. I to głównie dlatego, że Czechy to Czechy.


Francja - Amir z utworem "J’ai cherché" (należy do piątki, jest w finale). Mój faworyt. W tej piosence wszystko się zgadza - wokal, muzyka, tekst. Moim zdaniem Francja ma szansę na wygraną, choć pewnie część z was pamięta, że zwycięzcy jeszcze nigdy dobrze nie wytypowałam (to dobrze, może nie mam tak euro-wiejskiego gustu). Jedno wiem - jeśli Francja wygra i za rok Eurowizja będzie się odbywała u nich, to zrobię co w mojej mocy, żeby pojechać na finał.

__________
Poprzednie Eurowizje:


_____________________
Znajdź mnie:



Komentarze

  1. Piosenka Szpaka mi się bardzo podoba. Oby zajął wysokie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. A Rosija? Nasi "ukochani" sąsiedzi? Też mają dobry kawałek, i ja wróżę, ze oni w tym roku wygrają....

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam, bo druga strona oglądać chciała i chyba chciałam, żeby wygrała Australia, pewnie głównie dlatego, że to Australia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Eurowizji nie oglądałam, ale przełączyłam, żeby zobaczyć wyniki i bardzo miło się zaskoczyłam, kiedy okazało się, że Szpak zdobył tak dużo punktów od widzów. :) Nie ukrywam, nie moje klimaty, ale to w końcu nasz reprezentant, dumna jestem. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Michał pozamiatał na Eurowizji :D Jeszcze podobały mi się kawałki z Belgii, Holandii i Australii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Michał dał popalić, bardzo mi się podobał jego występ. Jak dla mnie pieśń Jamali jest znakomita pod względem wykonania, nastroju i w ogóle muzyki. Gdyby śpiewała o kotlecie schabowym, też bym jej słuchała. Say yay wlazł mi w mózg od samego początku i jeszcze pieśń Białorusi, taki koleś z wilkami, też fajna :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…