Przejdź do głównej zawartości

185. Cofam się w czasie pozostając w miejscu.

Pewnie myśleliście, że umarłam. Cóż, niedoczekanie tych osób, które mnie nie lubią. Jeszcze czego! Po prostu strasznie się rozleniwiłam jeśli chodzi o pisanie. Za mną kolejna przeprowadzka [dziesiąta w moim życiu]. Mam nadzieję, że tym razem zagrzeję miejsce na dłużej! Ale do rzeczy.

Zastanawialiście się kiedyś jak by to było znowu wrócić do czegoś, co wydawało wam się wspaniałe, gdy byliście młodsi? Ostatnio zafundowałam sobie takie małe podróże w czasie. Obawiałam się trochę, że zniszczę przez to miłe wspomnienia, ale wcale tak nie jest.

Czytam książki, którymi fascynowałam się, gdy byłam dużo młodsza - tak, mowa tutaj o ponownym przerobieniu całej sagi o Harrym Potterze. Okazuje się, że świat magii potrafił zawładnąć moją wyobraźnią nie tylko, gdy miałam kilkanaście lat. Z wielkim żalem dotarłam już do ostatniej części. Gdy ją skończę pewnie będę musiała zaleczyć rany jakąś nową powieścią fantasy. Może Percy Jackson? Wiele słyszałam o tej książce.


Równie bardzo, co kiedyś, podoba mi się też (o dziwo!) Dragon Ball. Jeśli ktoś tego nie oglądał i tak, na pewno, chociaż słyszał o tym słynnym anime. Ja nie pochłaniam francuskojęzycznych odcinków na RTL7. Zabrałam się za czytanie mangi i wydaje mi się, że teraz to wszystko bawi mnie jeszcze bardziej, niż kiedyś.

Ostatnimi czasy ciągle sięgam również do piosenek dla dzieci. Co prawda mój gust muzyczny znacznie się zmienił (nie słucham Smerfnych Hitów od rana do wieczora, prędzej Deep Purple, Scorpionsów, Słonia albo Łony) i teraz te dziecięce melodie służą mi do rozbawiania córki. 


Jednak, ku mojemu zdziwieniu, nadal pamiętam teksty tych wszystkich hitów i odśpiewywanie ich (wyrazy współczucia dla sąsiadów i wszystkich przechodniów w zasięgu rażenia mojego głosu) sprawia mi niekłamaną radość.

Warto czasami zdziecinnieć na chwilę, 
choćby po to, aby odpocząć i nie dać umrzeć swojej wyobraźni.

_____________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Sama muszę wrócić w końcu do HP... widzę, że z przeprowadzki masz podobnie jak ja ;) U mnie szykuje się dwunasta... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W każdym z nas jest coś z dziecka..i nie powinniśmy się tego dziecka wstydzić, tylko je pielęgnować !

    OdpowiedzUsuń
  3. MANGA COŚ Z MOJEGO ŚWIATA XD

    OdpowiedzUsuń
  4. A do tego to i ja bym sie cofnął w czasie. Przecież byłem skutecznym sajaninem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemuż, ach, czemuż takie pustki na blogu? (i kto to mówi ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc sama nie wiem. Ostatnio dzieje się wszystko i nic, i jakoś nie mam mocy na pisanie.

      Usuń
  6. Aż miło się czytało i wspominało :)
    Pozdrawiam gorąco, na pewno będę zaglądać
    A i również zapraszam do siebie choć dopiero zaczynam
    http://niesmialaartystka12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…