Przejdź do głównej zawartości

186. Filmy po milionkroć.

Dzień dobry, cześć i czołem!

Pewnie Was to nie obchodzi kompletnie, ale muszę podzielić się z Wami pewną nowiną. Otóż Ja, tak... Ja, po latach niemal siedmiu ponownie posiadam w swym domostwie TELEWIZJĘ. Nie będę nikomu obić reklamy, więc nie powiem z jakiej sieci. No i jak już naoglądałam się reklam i stwierdziłam, że nadal w TV leci to samo gówno, co dawniej oczom mym ukazała się reklama filmu wspaniałego, genialnego, uwielbianego przeze mnie od lat szczenięcych. I choć już oglądałam go 4545654661164 razy i tak wytrwam przerwy reklamowe żeby obejrzeć go w całości. Tak też wydarzenie to stało się inspiracją do owego wpisu.

Oto filmy, które mogłabym oglądać codziennie (kolejność losowa)

Zacznę od wyżej wspomnianej produkcji, żeby osobom, które chcą wiedzieć czym się tak podniecam, a które nie chcą czytać całego wpisu, było wygodniej.

Filmweb
Młodzi Gniewni to film stary prawie tak, jak ja. Na świecie miał swoją premierę w 1995 roku a w Polsce w 1996. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy widziałam go po raz pierwszy, ale na pewno byłam smarkiem. Niewątpliwie jednak swoje rozdziewiczenie z tą produkcją zawdzięczam mojej ukochanej starszej siostrze. Nie wiem skąd wzięło się moje zafascynowanie tym filmem - trudna młodzież, szkolny klimat i harda nauczycielka? W każdym razie tak mi zostało i gdy tylko jest okazja oglądam Młodych Gniewnych. I tak też uczunię w sobotę włączając TV4 o godzinie 16.55.



Skoro już jesteśmy przy cięższych tematach nie mogę nie wspomnieć o Zielonej Mili. Film ten spełnia bardzo rzadki warunek - jest równie dobry co jego pierwowzór, czyli książka. Choć znam na pamięć całą tę historią (zapewne jak większość z was) niezmiennie płaczę na tym filmie i jestem nim zawsze poruszona.

Filmweb
Zejdę do tematu lżejszego, choć nie aż tak. Otóż nie wiem, czy wiecie, ale jestem wielka fanką Władcy Pierścieni. Przez te wszystkie lata pozostaję wdzięczna mojej drogiej koleżance, Karolinie, która pewnego pięknego dnia niemalże siłą zmusiła mnie do obejrzenia tej produkcji. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia i gdy tylko mam więcej czasu włączam na laptopie dowolnie wyobraną przez siebie część.

Pozostaniemy w fantastyce - ulubieniec milionów: Harry Potter. Wspominałam o książkach w poprzednim wpisie (Cofam się w czasie pozostając w miejscu) a teraz przywołuję filmy. I tak, oglądałam ostatnio wszystkie części po raz kolejny na TVN i jutro obejrzę ostatnią. Wcale nie uważam, że to historia tylko dla dzieci. Książki o Harry'm dotarły do Polski gdy byłam bliska wieku głównych bohaterów. To piękne historie godne dorastania i nie mam zamiaru odczepić się od nich tylko dlatego, że się starzeję.

Filmweb
A na gorsze dni, gdy dopada mnie smutek, mam całą serię świetnych polskich komedii, które zawsze bawią mnie równie mocno: Poranek Kojota, Killer, Czas Surferów, Dzień Świra (no, może nie komedia, ale na pewnie dobry i zabawny film) czy Chłopaki nie Płaczą. A teksy z tych filmów znam na pamięć na tyle dobrze, że mogłabym pełnić rolę suflera.






A jakie filmy wy oglądacie przy każdej możliwej okazji?

_____________________
Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Przede wszystkim to: WITAJ KOCHANA! Nareszcie!!!!!!!

    Secundo. Też miałam koleżankę Karolinę, która uwielbiała Władcę Pierścieni i całą tą fantastykę. Niestety nie dałam zarazić się tą jej miłością.

    Tertio. Do tych komedii zaliczyłabym jeszcze Nic śmiesznego choć to też nie jest komedia, ale ubaw mam po pachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam "Nic śmiesznego"! Zwłaszcza ten LAS... KRZYŻY :D

      Usuń
    2. A ja windę. "A gdzie ma jechać w BOK! :D

      Usuń
  2. I aż mi się zrobiło smutno, bo chciałabym coś obejrzeć, ale wiecznie nie mam czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście ostatnio miałam całkiem sporo czasu. Ale, jeśli Cię to pocieszy, wszystko już wraca do normy :)

      Usuń
  3. Witam z powrotem w czasopochłaniaczu zwanym pisaniem bloga (a raczej ogarnianiem materiałów doń)! Miło Cię znów zobaczyc! :D
    Dzięki za listę, części oczywiście nie znam, bo prawie nie oglądam filmów, ale się kiedyś z nimi zapoznam :). W każdym razie na pewno trafią na moją długaśną listę "do obejrzenia". Władcę znam i bardzo lubię (książkę całą, film w szczególności pierwszą częśc), Zielona Mila przepiękna (zarówno film, jak i książka; swoją drogą ja się też zachwycam "Skazanymi na Shawshank", skoro jesteśmy przy Kingu), Harry'ego uwielbiam książki i częśc filmów też dośc lubię :).
    Sama mogę milion razy oglądac pierwszą częśc Narnii (w książkach się zakochałam dzieckiem będąc; moje pierwsze fantasy), Króla Lwa, Misję Kleopatrę, Avengersów. Ciekawe, że nie ma wśród tych filmów tych, które uwielbiam, a które są bardziej "poważne". Na przykład wspaniałym filmem dla mnie było "Stranger than fiction" czy "V for Vendetta" czy też "La vita e bella", nie mówiąc o przesmutnym "Hotaru no haka", ale jakoś nie wyobrażam sobie oglądania ich ponownie (chyba że z kimś, kto go ogląda pierwszy raz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też widziałam wiele naprawdę wspaniałych filmów (w tym także V for Vendetta), ale jednak nie są to filmy z kategorii "oglądam codziennie". Za to na pewno chętnie obejrzę twoje propozycje, bo mogą być ciekawe skoro stoją tuż obok V.

      Usuń
  4. Jeśli mam być szczera, to wszystkie wymienione przez Ciebie filmy kocham i mogłabym oglądać codziennie ! Aż dzisiaj któryś z nich sobie załączę !

    OdpowiedzUsuń
  5. Do filmu "Chłopaki nie płaczą" również mam ogromną słabość! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jak większeść Polaków :D

      Usuń
  6. "Poranek kojota", to jeden z moich ulubionych filmów, mam do niego sentyment :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…