Przejdź do głównej zawartości

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą. 
Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.



1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.

Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.

2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.

I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.

3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.

Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.

4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.

A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.

5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.

Albo 18.00. A najlepiej o 17.00. Ci, którzy są tutaj od początku zapewne pamiętają, jak kiedyś skarżyłam się na bezsenność. Znalazłam lekarstwo w 100% skuteczne. Wystarczy urodzić dziecko.

6. Jednak nigdy nie nosiłam zbyt wielu rzeczy w torebce.

Zawsze zdawało mi się, że moja torebka jest zbyt wypchana. Jednak nie. Jednak może być wypchana o wiele bardziej, np. uzupełniona o pieluchy, picie, jedzenie, chusteczki suche, chusteczki mokre, pieluszki tetrowe, zielonego misia, różowego misia, gryzak i milion innych rzeczy.

7. Potrafię jeść, spać, pić i pracować w każdej pozycji.

Dowolnie wygięta, pozbawiona możliwości używania dowolnych kończyn.

8. Potrafię leżeć nieruchomo przez wiele godzin.

Wszystko dla ciszy i spokoju, i dla dobrego snu maleństwa. Jak już uśnie, to trudno.

9. Reklamy mogą być całkiem zajmujące.

Zwłaszcza te z rytmiczną muzyką. Potrafią dostarczyć spokoju na długie minuty.

10. Wiele rzeczy jednak mnie nie obrzydza.

Bez szczegółów, których pewnie znać nie chcecie. Ale jednak potrafię znieść więcej, niż dotychczas mi się wydawało.

Przede wszystkim jednak dowiedziałam się, że mogę nie jeść, nie spać, nie odpoczywać, mieć gorączkę, pracę, obowiązki a i tak się tym nie przejmę, gdy trzeba zająć się dzieckiem. Okazuje się bowiem, że potrafię kochać o wiele mocniej, niż sądziłam.

_______________________________________

Znajdź mnie:


Komentarze

  1. Uuu nowa szata graficzna.
    Nie mam dzieci więc się nie wypowiem, ale wiem, że dziecko zmienia życie kobiety o 360 stopni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, Blogger sam mi zasugerował, że mam zmienić :D A tak poważnie - udostępnili nowe motywy, postanowiłam wypróbować.

      Usuń
  2. Hej, sezon, owszem, zaczyna się, ale niestety, ze mną tylko w roli kibica. Był nabór zarówno na wolontariuszy, jak i na osoby funkcyjne w klubie-i tu, i tu wysłałam swoje zgłoszenie. Niestety, pozostało bez odzewu. Wszelkie próby dziennikarskie też spełzają na niczym, głównie dlatego, że zniechęca mnie brak zarobków...A pierwsza większa impreza już w sobotę. Jestem zaopatrzona w bilet, więc chyba nie pozostanie mi nic innego, jak się wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. PS. Kiedy zostaje się matką, okazuje się, że człowiek jest zdolny do wielu rzeczy, o które wcześniej siebie nie podejrzewał...Odkrywa w sobie pokłady nowych umiejętności, cierpliwości itp. W moim przypadku nie jest to wprawdzie refleksja z autopsji, a jedynie od znajomych kobiet, ale przetestowana na pokoleniach:) Trzymajcie się-Ty i Twoja dziecina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to jest coś, o czym zapomniałam napisać - trening cierpliwości!

      Usuń
    2. Wczorajsza impreza to był Turniej o Koronę Bolesława Chrobrego połączony z turniejem ku czci powrotu żużla do miasta-takie tam sobie zawody towarzyskie. Emocje średnie, niestety, ale mam nadzieję, że jeszcze się chłopaki rozkręcą. Co do wolontariatu-podobno jeszcze nie wszystko stracone...Ponoć ma się coś reaktywować, ale nie wiem, czy zdążą do pierwszego meczu, który jest już w sobotę.

      Usuń
  4. Szczerze podziwiam! Sama zastanawiam się, czy bym dała sobie radę z dzieckiem, to wszystko brzmi jednak dość przerażająco ;), niemniej jak trzeba to trzeba :). Ciekawe czy Tatuś też tak potrafi jak Ty? No i gratuluję nowej szaty graficznej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie, tatuś nie jest tak wielozadaniowy, ale za to posiada umiejętność rozbawienia dziecka w każdej sytuacji i zawsze ma siłę, żeby ją nosić, nawet, gdy ja już wysiadam.

      Usuń
  5. jeszcze nie raz życie nas zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, i dobrze, bo byłoby nudno :)

      Usuń
  6. Co to za nowy wygląd? :O Podoba mi się! Taki minimalistyczny i elegancki zarazem. Aż tak długo mnie tutaj nie było?
    15 minut prysznica? W moim wykonaniu to dopóki ciepła, a raczej gorąca woda się nie skończy. xD
    Moja koleżanka dziś dodała na fb mema z małym dzieckiem i napisem w stylu ,,budzika". Zapewne wiesz o co chodzi.
    Jedzeniem to muszę jeść rozkoszować, konsumować naprawdę powoli przełykając każdy jeden kęs.
    Chyba jednak wole nie mieć dzieci.
    http://screatlieve.blogspot.com/
    http://www.youtube.com/watch?v=fq-Q8bYT6UA

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…