Przejdź do głównej zawartości

195. Jak mi poszło w maju?

Pewnie pod nosem podśmiewacie się z moich planów na maj. Cóż, nie dało się niezauważyć, że nie wszystkie zrealizowałam. Jednakże nie oznacza to, że nie zrobiłam kompletnie nic, wręcz przeciwnie!



1. Stosik książek - cóż, to pewnie was nie zaskakuje. Zrealizowałam swój stosik w liczbie 4/5. Nie doczytałam do końca tylko Irvinga (o dziwo!). I wcale nie z lenistwa. Po prostu (O DZIWO!) nie byłam w stanie skończyć tej książki, gdyż mi się nie podobała. To debiutancka powieść mojego ulubionego autora, więc nie czuję się zrażona. Może kiedyś do niej wrócę.

Ze wszystkich pozycji szczególnie polecam wam "Poradnik dla ambitnych kobiet". Myślałam, że to będą typowe pseudo-psychologiczne dyrdymały typu "uwierz w siebie" a to naprawdę ciekawie napisana publikacja, z której wyciągnęłam kilkanaście cennych rad.


2. Zrobiłam także porządek na półkach z książkami i utrzymuję je w takim właśnie stanie, także w tym zadaniu 1/1.

3. Stworzenie harmonogramu legło w gruzach, więc w ogóle nie będę o tym pisać 0/1.

4. Co do "pięciu wpisów" to sami widzieliście jak mi poszło... Cóż, 2/5. Ale lepsze to, niż 0, które bije w oczy na przykład w styczniu.

5. Plan zamiany słodyczy na owoce i warzywa udał mi się w 100%. Zwłaszcza, że jest już dostępny rabarbar, mniam! Daję zatem zasłużone 1/1.

W sumie zebrałam 8/13 co daje około 62%. Wyrobiłam ponad 50%, jestem z siebie dumna! To świetny początek. A już wkrótce - plany na czerwiec.


Komentarze

  1. Ja się wcale nie śmieję, bo różnie bywa - plany to jednak plany. Nie zawsze można wszystko w pełni zrealizować. Fajnie, że udało Ci się wykonać ponad połowę :)
    Też uwielbiam rabarbar :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam realizację planu warzywa/owoce!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko jest jakiś progres :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To i tak dobrze!
    Możesz mi tą książkę pożyczyć.
    Rabarbar? Podziel się. Zjadłabym ciasto drożdżowe z jego udziałem.
    Ale jak tak można odrzucić słodycze? :o

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

116. Olive Green, czyli jak zagrać w film i nauczyć się angielskiego.

Pamiętam, jak ostatnio w czasie rozmowy przez Skype moja babcia powiedziała, że w głowie jej się nie mieszczą te “wszystkie technologi jakie człowiek nawymyślał”. Faktycznie, trzeba przyznać jej rację - żyjemy w dosyć ciekawych czasach. Podejrzewam, że każde z was wie, czym jest film interaktywny. Dla przypomnienia napiszę, że pozwala on na ingerencję widza w fabułę. Pierwszy taki film powstał w latach 60. XX wieku w Czechosłowacji*. Dzisiaj mamy ich wiele i mogą one służyć nie tylko rozrywce, ale też nauce. Bardzo dobrym jest krótki polski film, który uczy widza pierwszej pomocy**. Po prostu wybieramy opcje działania - co ma się stać - i dalsza akcja jest efektem naszego wyboru.
Teraz wykorzystanie filmu interaktywnego do nauki ruszyło naprzód.
SuperMemo World***, firma (z siedzibą w Poznaniu) istnieje od lat 90. XX wieku i jest kolejnym dowodem na to, co potrafią stworzyć polscy studenci. Wykorzystuje ona technologie (czy też technologi, jakby to rzekła moja kochana babcia) do badania…