23 października 2018

Wpis urodzinowy

Na Histerycznej czytamy się od ponad 6 lat. Nie mówiąc już o wcześniejszych blogach (onet, hahaha...). I wicie co? NIGDY nie dodałam porządnego wpisy urodzinowego. Niezbyt lubiłam obchodzenie urodzin, nie uznawałam, że jest co świętować. Znacie to: ZAWSZE COŚ... ? No więc było "zawsze coś". Zawsze coś się spierdoliło.

Kończę dzisiaj 27 lat, mija około 10 rok mojego blogowania i pierwszy raz dzielę się z wami wpisem urodzinowym.



Myślę, że moje szczęście wynika przede wszystkim z uznania, nareszcie, że ono po prostu mi się należy. Jak każdemu innemu. Jednak bardzo wiele czynników złożyło się na tegoroczną pomyślność.


  • "ŚWIĘTY" SPOKÓJ w życiu osobistym. Bo ileż można.
  • Rodzina, a przynajmniej jej część, którą mam blisko siebie.
  • Oczywista radość z potomstwa.
  • Zamiłowanie i radość z tego, co robię (praca poprzez pisanie, w tym dla CrateMonkeyRecords).


Mam jeszcze dużo do zrobienia, dużo do naprawienia i liczne plany do zrealizowania. Jednak już samo podejmowanie działań napawa mnie entuzjazmem.

Niestety nie mogę, hobbicim zwyczajem, obdarować was wszystkich prezentami z okazji moich urodzin. Mimo to chciałam wykorzystać ten dzień, by życzyć wam wszystkim dużo mocy, spokoju umysłu i radości z dnia codziennego.

17 września 2018

Dywizjon 303. Historia prawdziwa

Pisałam już o brytyjskiej produkcji na temat Dywizjonu 303. Oczywiście polski film również widziałam. Opisuję go z opóźnieniem, ponieważ słów mi brakowało na oddanie tego, co zobaczyłam. Piszę zupełnie poważnie. Ciężko jest przełożyć na słowa tak chłamiaste myśli.

Filmweb

Zdecydowane plusy filmu

Przede wszystkim - efekty. Te są zdecydowanie lepsze niż w produkcji brytyjskiej. Bitwy powietrzne robią wrażenie, ujęcia w kokpitach są super zrobione. Nie jestem znawcą lotnictwa, więc opisuję po prostu to, co mi się podobało. Szkoda tylko, że fakt ten nie został lepiej wykorzystany - bitew było sporo, ale krótkie i sam ich przebieg był niemal za każdym razem taki sam.

Film miał być na podstawie książki Arkadego Fiedlera, dlatego do niej się odniosę, pisząc, że w filmie spory nacisk położono na postaci mechaników - są przy każdym starcie, pomagają pilotom wsiadać, widać ich troskę o maszyny i ciężką pracę. Przypomnę, że Fiedlerowi zależało na docenieniu ich pracy, jako równie ważnych, co pilotów.

Pozostała fabuła

Nie jestem w stanie powiedzieć, co pozostała część fabuły miała wspólnego z książką, poza tym, że dotyczyła Dywizjonu 303 i miała miejsce w czasie bitwy o Anglię. Wszystkie interesujące wątki i fenomenalne akcje, o których czytamy u Fiedlera, zostały ucięte do MINIMUM na rzecz... rzygotęczowoobrzydliwego wątku miłosnego. Dywizjon 303. Historia Prawdziwa jawi się w pewnych momentach jak polskie Pearl Harbor. Dodatkowo wszystko jest przedstawione sztucznie i aż niegodnie jak na takich aktorów (broni się Adamczyk). Sceny typu: dziewczyna podbiega do samolotu, aby pocałować swojego pilota ostatni raz; pilot spóźnia się na alarm, bo leży w ramionach ukochanej... i inne takie wiecie. Fuj. Było od razu zareklamować film jako miłość w czasie wojny i historia Dywizjonu 303 jako tło. Wtedy nie można byłoby się przyczepić. A tak?

Bitwy i efekty

Wspomniałam już, że polski film jest dużo lepiej zrealizowany, ale nie wykorzystano tego. Co więcej, poza jednym króciutkim ujęciem, członkom Dywizjonu nie pozwolono brzydko ginąć. Nie mogli płonąć, roztrzaskiwać się i mieć zmasakrowanych ciał. Nie mogli też popełniać błędów, a odłączanie się Frantiszka od formacji przerodzono w rzecz błahą i poświęcono temu raptem 3-4 min.

Muzyka...

...i połączone z nią sceny aż zioną patetyzmem. I nie są to tylko sceny faktycznie podniosłe, tylko praktycznie wszystkie. Muzyka brzmi jakby zaraz mieli włączyć Dies Irae. Tragizm wyżerał mi uszy przy każdej ścieżce dźwiękowej. Polscy piloci nie tylko bohaterko walczyli, ale także przy akompaniamencie niezwykłych dźwięków, bohatersko rozmawiali, rozmyślali, spoglądali na niebo, pili wódkę, zapalali papierosy i gdyby pokazali, jak chodzą do wychodka, to pewnie z pełnią zadumy Sonaty Księżycowej.

Symbolika jak dla idiotów

Krótko i na temat - opuszczanie ręki ułożonej w geście hitlerowskiego powitania w momencie zwątpienia w Rzeszę, odgrywanie "sceny miłosnej" przez aktorkę na scenie, wybuchające w środku lasu samotnie stojące na nieoświetlonej drodze nocą pojazdy, tylko po to, by bohaterka mogła się popłakać, że "to mogli być oni"... Poważnie?

Zakończenie

SPOILER. Tak jakby coś.

Zakończenie tego filmu to dla mnie największy hit. Oczywiście była mowa, że Brytyjczycy wysyłają polskich chłopców na śmierć, wykorzystują ich itd. Później docenili ich umiejętności i... I nic. Koniec. Zanim obie produkcje weszły na ekrany, pojawiały się liczne komentarze (zwłaszcza ludzi prezentujących konkretne poglądy), że brytyjska wersja to będzie przekłamanie i wybielanie, a polska to będzie JEDYNA SŁUSZNA, prawdziwa historia Dywizjonu 303, glorii, chwały i zdrady. A tutaj proszę - opisałam już, jak kończył się film brytyjski (KLIK) - w jednej z ostatnich scen przybywa do Polaków Król Jerzy. Ostatnim zdaniem, wypowiedzianym w filmie, jest stwierdzenie monarchy, że widok polskich samolotów na niebie jest piękny i teraz wiadomo, że wygrają tę wojnę. Potem następują już tylko klatki z fotografiami, w tym... ze zdjęciami z parady zwycięstwa. Uśmiechnięci ludzie, ze łzami w oczach radujący się z pokoju. I ani słowa o tym, jak potraktowano polskich lotników. ANI SŁOWA. Zakończenie sugeruje wręcz, że monarcha stwierdził, że Polacy to bohaterowie, wygrano dzięki nim wojnę, a potem wszyscy razem radowali się pokojem.

Dziwię się, że ci liczni komentujący nic na ten temat nie napisali...

___________________________

Zobacz też:

7 września 2018

Narodowe Streszczanie - Przedwiośnie Żeromskiego 2018 ®

Zrobiłam przegląd swoich starych wpisów na blogu. Zauważyłam, o zgrozo, że użyłam słowa "tudzież" co najmniej kilkanaście razy. Może uda się załatwić jakąś aplikację, która sama wywali ten niespotykany, niezrozumiały dla większości wyraz? 
A co dopiero inne dziwaczne zlepki liter, które tutaj padają! Ho, ho!

Wiem, że pośród zaglądających tutaj osób jest mnóstwo moli książkowych. Jednak temat Narodowego Czytania 2018 jest teraz tak na czasie, że chyba nawet osoby mające w bardzo głębokim poważaniu literaturę wszelaką, wiedzą co nieco. Sprawa dotyczy oczywiście "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego, które w całości możecie przeczytać sobie TUTAJ.

Źródło


Awantura o TUDZIEŻ

Na potrzeby prezydenckiego czytania, "Przedwiośnie" zostało pozbawione kilku słów, zdań, opisów postaci, sytuacji... Także wiecie. Wersja '18® do przeczytania TUTAJ. Dla porównania obu tekstów polecam artykuł z wykopu, w którym zaznaczone zostały zmiany: KLIK.

Oczywiście jestem gotowa kłócić się o "tudzież" jak o każdy inny wyraz. Myślę, że odbieranie autorowi powieści jego języka, stylu, to zbrodnia na literaturze. Ponadto, wbrew pozorom, nie jesteśmy narodem idiotów (nie jesteśmy, prawda?). Jednak właśnie tak nas potraktowano - jakbyśmy nie byli w stanie zrozumieć trudnych słów, a w razie niezrozumienia wyciągnąć sensu zdania z kontekstu. Wiadomo, że łatwiej rządzi się debilami, ale żeby jawnie czynić ze swoich obywateli kretynów, to trzeba mieć tupet.